AAAAA

W najnowszym numerze:

  • Eurostar
  • Piper Archer
  • Angielskie porady
  • Korkociąg przepisów
  • 2011 podsumowanie
  • Kto lata na stare lata?
  • Szkolenie przez internet
  • Odśnieżamy lotnicze nawyki
  • Podgrzew nie zawsze pomoże

i wiele innych...

Darmowy numer:


Obejrzyj darmowy numer »

Zamówienia:

PRENUMERATA
EGZEMPLARZ
E-WYDANIE

 

Blog Macieja Smólskiego
W kręgu ze śmigłowcem...
Wpisany przez Macieja Smólskiego   
środa, 30 czerwca 2010

A tymczasem... do Bombaju na dobre zawitał Monsun. Deszcz pada może nie non-stop, ale na pewno codziennie - i jak już pada, to zazwyczaj zdrowo... Podejrzewam, ze to właśnie powyższy fakt spowodował nagły brak chętnych na rejsy do Diu-Porbandar. A jest to jeden z fajniejszych rejsów, bo: - lotniska w Diu i Porbandar są dość wymagające (krótkie pasy) i malowniczo położone (tzn. bardziej w Diu, bo to w Porbandar zbudowali chyba na wysypisku śmieci, albo po prostu tam wszędzie tak śmierdzi); - wszystkie odcinki są krótkie, więc człowiek nawet nie zdąży zacząć się nudzić na poziomie przelotowym; - last, but not least - start jest o 13:25, więc można się porządnie wyspać przed lataniem i wrócić do domu jeszcze o rozsądnej godzinie

 
Zesłany do Kalkuty
Wpisany przez Michała Smólskiego   
poniedziałek, 21 czerwca 2010

1 Czerwca. Z okazji Dnia Dziecka zostałem zesłany przez firmę na 9 dni do Kalkuty. Firma z początkiem czerwca otworzyła tam nowa bazę dla ATRów i to właśnie mnie przyszło inaugurować nowe połączenia. Ten "zaszczyt" trafił mi się oczywiście droga doboru negatywnego - Kalkuta, to już na prawdę Dupa Świata, miasto znane z wyjątkowego brudu, syfu i wrednej pogody - potężne burze zdarzają się tam w zasadzie przez cały rok, a jak ktoś ma pecha, to i cyklon tropikalny sie trafi... Podejrzewam, że żaden szanujący się hinduski kapitan nie da tam się wysłać, przynajmniej do końca pory monsunowej...

 
Wszystko, co dobre
Wpisany przez Macieja Smólskiego   
środa, 02 czerwca 2010

Wszystko co dobre, konczy sie zwykle szybciej niz powinno. Smiglowce smiglowcami, ale trzeba wracac do Indii na nie zarobic (swoja droga, czlowiek ewoluuje - kiedys przeliczalem wszystko na skrzynki browaru, pozniej godziny na Cessnie, a teraz licze ile musze tu siedziec, zeby "wylaszowac" EC120:-)) Troche mi smutno, bo wracam sam - Beata z Kazikiem chwilowo mieli dosyc Indii. Bede za nimi tesknil... Po drodze do Bombaju zahaczam jeszcze o Tuluze - musze zrobic symulator przedluzajacy moja licencje i uprawnienie do latania ATRem. Symulator jak to symulator, za to w doborowym towarzystwie - z calej 3-osobowej zalogi tylko ja nigdy nie latalem na Mig-u 29 :-)

 
Dzień po dniu...
Wpisany przez Macieja Smólskiego   
wtorek, 11 maja 2010

Nie pisalem juz ponad miesiac, ale czuje sie usprawiedliwiony - zywcem nie mialem na to czasu! Kwiecien byl wyjatkowo pracowity - zrobilem lacznie 67 rejsow, w czasie 101 godzin - a byloby 110, gdyby nie 2 dni "sick'a", spowodowane ostrym atakiem indyjskiej biegunki :-) Plusem tego stanu rzeczy jest, ze pensje bede mial "like a fucking British Airways Captain", jak zwykl mawiac niejaki "Crazy Andy", legendarny w calej firmie stachanowiec. Potrafil ponoc wylatac 130 godzin miesiecznie, co niestety negatywnie odbijalo sie na jego psychice - krotko mowiac, byl lekko szurniety... Caly czas, kiedy nie latalem, musialem poswiecic Kazikowi - a ze ten ma w zwyczaju urzadzac pobudke ok. 5:30 nad ranem, to nawet na spanie niewiele zostalo, a co tu dopiero myslec o jakims pisaniu... 3 maja udalo nam sie wyjechac do Polski na dwutygodniowego "block-off'a", tym razem w pelni zasluzonego... Jak na porzadnego lotnika przystalo, postanowilem go spedzic... na lotnisku! Wybor padl na Zar, gdzie moj Tato startowal w zawodach szybowcowych (zreszta nierozegranych z powodu zlej pogody). Glownym celem jednak nie byly dla mnie szybowce (ktore ostatnimi czasy nieco zaniedbalem, choc to grzech) lecz moje dlugo wyczekiwane latanie smiglowcem... Ponizej w skrocie to, co sie dzialo przez ostatnie pare dni.

 
Wytwarzanie wartości dodatniej
Wpisany przez Macieja Smólskiego   
wtorek, 06 kwietnia 2010

 

No i sie wreszcie doczekalem "wytwarzania wartosci dodanej". I to w ilosci takiej, ze przez ostatnie 2 tygodnie zabraklo czasu/weny zeby cokolwiek napisac.. Po wymianie w poprzednia sobote pogladow z Rosteringierm nt. tego gdzie powinienem byc, a gdzie jestem i dosc ostrych negocjacjach, stanelo na tym, ze przez dwa dni robilem lokalne rejsy z Bombaju - Bhopal i Udaipur. Rejsy w zasadzie rutynowe, nie liczac moze faktu, ze dzielne hinduskie ATC probowalo po starcie z Bophalu zespawac nas z 737, rowniez wytwarzajacym wartosc dodana dla mojej linii, tyle ze w przeciwnym kierunku...

 
Więcej artykułów…
<< pierwsza < poprzednia 1 2 następna > ostatnia >>

Strona 1 z 2

Reklama:

Film tygodnia:

W czwartek w samo południe w i nad Konstancinem redakcja Just Fly Magazine upolowała fantastyczną maszynę - niezwykle "lotnego" i uroczego Aviata Husky o znakach SP-NOE. Kiedy nasz fotograf Kuba Siemień pracował nad zdjęciami do wrześniowego Just Fly Magazine, postaraliśmy się nagrać kilka filmowych obrazków, żeby zachęcić Was do bliższego przyjrzenia się tej maszynie.

FM250 Vampire to współczesna kwintesencja możliwości ultralekkich samolotów budowanych w technologii kompozytowej. Produkt czeskiej firmy Flying Machines zachwyca świetnymi osiągami i wszechstronnością. Czym jeszcze? Sprawdź w naszej kolejnej obszernej produkcji filmowej.